Małgorzata Mróz lektor i obieżyświat

Gosia Mróz Lang LTC
Zapraszamy na wywiad z ciekawym człowiekiem i fantastyczną lektorką. Gosia Mróz, lektor i metodyk Lang LTC, uczy angielskiego od 10 lat. Prowadzi szkolenia w Ośrodku Doskonalenia Nauczycieli LANG, a przy okazji podróżuje, stepuje, szydełkuje, gra na ukulele i robi miliard innych rzeczy. Przeczytajcie jakich...


PRACA TO  PASJA, A UCZENIE JĘZYKA PRZYGODA

Agata Urbańczyk: Skąd pomysł, żeby zostać lektorem?
Gosia Mróz: Na początku była to dla mnie praca dorywcza, zresztą bardzo wygodna – mogłam prowadzić zajęcia kilka razy w tygodniu w godzinach, które mi odpowiadały. Po pewnym czasie poczułam, że brakuje mi wiedzy metodycznej, czyli – lubię uczyć, ale bardzo wielu rzeczy po prostu nie wiem. Wtedy pojawił się pomysł zrobienia kursu CELTA w Lang LTC. CELTA wywróciła moje postrzeganie nauczania do góry nogami i sprawiła, że praca stała się moją pasją.
AU: Uczysz angielskiego od 10 lat, nie nudzi Ci się?
GM: Nie! Z każdym rokiem przybywa mnóstwo nowych technologii, metod nauczania, badań naukowych obalających teorie, które jeszcze kilka lat temu uznawane były za podstawę. Jest mnóstwo nowych narzędzi i pomysłów. Zmieniają się też słuchacze, ich potrzeby, wymagania i oczekiwania. Zawsze jest co robić!
AU: Jakie są według Ciebie najskuteczniejsze metody nauki języka?
GM: Przede wszystkim trzeba czerpać przyjemność zarówno z uczenia się, jak i nauczania. Wszystkim lektorom polecam uczenie się nowego języka, żeby na własnej skórze poczuć jak to jest, kiedy chcemy coś powiedzieć, a nie wiemy jak, ciągle robimy błędy i brakuje nam narzędzi – słów i struktur. Wtedy łatwiej nam ocenić potrzeby naszych uczniów i zrozumieć problemy, z którymi się borykają. Uwielbiam testować na sobie metody, które chcę wprowadzić na zajęciach!
AU: A co nie działa?
GM: Prowadzenie zajęć w formie wykładu. Nauka języka musi opierać się na ciągłej interakcji, choć oczywiście nie może zabraknąć "cichych" etapów lekcji.
AU: Mówisz, że nigdy nie powielasz swoich lekcji. Jak Ci się to udaje?
GM: Bardzo często buduję swoje lekcje angielskiego na bieżących wydarzeniach, więc coś, co kiedyś było zabawne, angażujące i ciekawe, dziś może być już zupełnie nieaktualne. Nie sądzę, żeby moi uczniowie chcieli rozmawiać jeszcze o słynnym kiedyś Ice Bucket Challenge, mimo, że dwa lata temu z tego tematu wywiązała się świetna dyskusja. Dziś, czytając fora internetowe czy wychodząc ze znajomymi na drinka, ludzie będą rozmawiać o Trumpie, Brexicie, modzie na długie brody i iPhonie 7.
AU: Co najbardziej przemawia do Twoich uczniów?
GM: Chyba to, że w związku z faktem, że nie prowadzę grup egzaminacyjnych, daję im żywy język, czasami niedoskonały, potoczny, ale zawsze taki, jaki usłyszą jadąc do krajów anglojęzycznych. Myślę, że dzięki temu moi słuchacze przestają nadmiernie stresować się poprawnością (którą oczywiście ćwiczymy, ale nie jest ona celem samym w sobie), a ich wypowiedzi stają się bardziej różnorodne, ułożone i przede wszystkim naturalne.
AU: Dokończ zdania:
  • Dobry nauczyciel... zrobi lekcję z niczego.
  • Na moich lekcjach angielskiego zawsze... potykam się o krzesło albo niechcący zrzucam notatki z biurka.
  • Na moich lekcjach nigdy... nie ma krępującej ciszy, choć zdarza się cisza pełna skupienia.
AU: Jaką radę dałabyś osobie, która chce zacząć karierę lektora?
GM: Na lekcjach próbuj wszystkiego, co przyjdzie ci do głowy – jak coś nie wyjdzie, po prostu więcej tego nie zrobisz. Warto też – w miarę możliwości – wypracować sobie dobrą relację ze słuchaczami, żeby wiedzieli, że jesteśmy tylko ludźmi i zdarzają nam się błędy czy potknięcia.
AU: Prowadzisz wiele szkoleń jako trener Ośrodka Doskonalenia Nauczycieli LANG, co najbardziej interesuje uczestników?
GM: Bardzo często uczestnicy chcą dostać gotowe pomysły na lekcje i ćwiczenia, więc zawsze staram się dawać ich jak najwięcej, bo z doświadczenia wiem, że to jedna z najlepszych inspiracji. Ponadto często zdarzają się pytania o problematycznych uczniów – milczących, dominujących, czy kompletnie niezaangażowanych. Na takie sytuacje nie ma złotej rady i wspólnie staramy się wypracować jakieś rozwiązanie.
AU: W Lang LTC odpowiadasz za kursy językowe online, kto preferuje taką formę nauki?
GM: Zazwyczaj ludzie zapracowani, zabiegani, dla których taka forma uczenia się jest dużą oszczędnością czasu. Często są to też osoby mieszkające za granicą, albo tacy, którzy szukają lektorów z językiem specjalistycznym – wtedy specjalista od języka prawniczego z Krakowa może uczyć słuchacza z, dajmy na to, Opola. Kursy językowe online cieszą się też dużą popularnością wśród ludzi, którzy z technologii korzystają na co dzień i są z nią obyci, ale nie jest to wcale konieczne – jedynym wymogiem jest dobre połączenie internetowe i komputer z mikrofonem oraz kamerą (choć można się bez niej obejść).

GOSIA MRÓZ PO GODZINACH

AU: Nosi Cię po świecie, jakie jest Twoje ukochane miejsce na Ziemi?
GM: Kocham szeroko rozumiany wschód, jego trudną historię, kulturę i ludzi. Gdybym jednak miała wybrać jedno, jedyne miejsce, to bez chwili wahania odpowiem, że to Armenia. Jeżdżę tam regularnie od kilku lat, w Erywaniu czuję się jak w domu, wytrwale uczę się języka ormiańskiego, a ludzie, których tam poznałam na przestrzeni kilku lat stali się moimi bliskimi przyjaciółmi.
AU: A gdzie nie chciałabyś wrócić i dlaczego?
GM: Chyba do Uzbekistanu, w którym byłam w ostatnie wakacje. Jest to piękny kraj o historii sięgającej Jedwabnego Szlaku, ale ilość problemów formalnych – od wyrabiania wizy, przez wymianę pieniędzy, do rejestrowania każdego noclegu, póki co zniechęcają mnie do powrotu. To dla mnie jedno z takich miejsc, do których jedzie się raz, ale intensywnie, choć znam ludzi, którzy wracają tam regularnie.
AU: W ilu krajach już byłaś?
GM: Nie mam pojęcia! Teraz lubię wracać do miejsc, w których byłam i poznawać je lepiej. Wiem natomiast, ilu wspaniałych ludzi poznałam – setki!
AU: Co ci dają podróże?
GM: Pokazują mi jak bardzo różnorodny jest świat, uczą otwartości i radzenia sobie w ciężkich z pozoru sytuacjach oraz uczą tego, że na całym świecie ludzi są tacy sami – tak samo się śmieją, tak samo kogoś kochają i tak samo o czymś marzą. Brzmi trochę banalnie, ale chyba warto o tym mówić :)
AU: Przez 2 lata pracowałaś jako fryzjerka. Dlaczego zrezygnowałaś?
GM: Bo tnąc włosy nie mogłam uczyć angielskiego ;) A tak na poważnie – nigdy nie byłam w tym dobra, to po prostu nie dla mnie.
AU: Nadal stepujesz?
GM: Niedawno wyciągnęłam podkute buty z szafy i coś tam sobie postepowałam, ale sąsiedzi z piętra niżej następnego dnia obrzucili mnie tak wymownym spojrzeniem, że buty znowu wylądowały w szafie.
AU: O czym myślisz podczas szydełkowania?
Zazwyczaj liczę oczka, żeby się nie pomylić. To jest taki moment, kiedy kompletnie się wyłączam. Zdarza mi się też słuchać audycji w moim ukochanym radiu – ostatnio dzięki temu dowiedziałam się między innymi o wspaniałych programach nauczania programowania dla dzieciaków z autyzmem.
AU: Ukulele – dlaczego?
GM: Jest małe, poręczne, można upchnąć je w plecaku w podróży, no i przede wszystkim jest dużo łatwiejsze do opanowania, niż gitara. I brzmi jakoś tak radośniej.
AU: Jaką najbardziej zwariowaną rzecz zrobiłaś?
GM: Musiałabym się dobrze zastanowić, bo trochę się tego nazbierało. Może pierwsza podróż autostopem w zimie? To było w Serbii, niska temperatura, śnieg sypie w oczy, a ja ze znajomymi uparłam się, że spróbujemy. I udało się!
AU: A jaką jeszcze planujesz?
GM: Marzy mi się przejechanie całej Rosji aż do Mongolii Ładą Nivą – słynnym rosyjskim samochodem, albo raczej – samochodzikiem terenowym. Jest tylko jeden problem – nie mam ani rzeczonego samochodu, ani prawa jazdy.
AU: Gdybyś miała dokończyć zdanie Gosia Mróz jest…, jakich słów byś użyła?
GM: Wyrażenie, które definiuje mnie najlepiej to itchy feet – Gosia Mróz nie potrafi usiedzieć w miejscu!